ArtykułyArtykuły18 dni temu

Z cyklu MLH odpowiada - Jak chodzić do kina?

To zależy. Kino to takie lotnisko dla miast, które są za małe, żeby zmieścił się w nich samolot, więc najlepszą formą podróżowania jest oglądanie filmów. Czyli stosunkowo niewielkim wysiłkiem masz szansę poczuć międzynarodową atmosferę i kupić sobie cole i średni popcorn za 120 ziko. Etykieta zawsze zależy od tego, na jaki idziesz film.

Jak idziesz na amerykański film typu „Joker", to trochę jakbyś leciał Lufthansą do Nowego Jorku, a więc obowiązuje tzw. smart casual, czyli nikt nie wie, co to znaczy, ale postaraj sic wyglądać jakoś pomiędzy Mattem Damonem a hotelem Orbis w Międzyzdrojach.

Jeśli z kolei wybierasz się na polski film historyczny, np. „Piłsudskiego", to trochę jakbyś leciał PKS-em z Ostródy do Suwałk, a więc niby też podróż, ale już bardziej na własne ryzyko i przez cały czas zastanawiasz się, jak to możliwe, że ten 40-letni ikarus oderwał się od ziemi.

Tu przy okazji warto pamiętać, że polskie filmy tradycyjnie dzielimy na te z Szycem i na te z Więckiewiczem, i na te z Szycem i Więckiewiczem. Ten podział jest o tyle ważny, że gdyby go nie było, to byśmy nie wiedzieli, że w ogóle jesteśmy w kinie.

Sytuacja wygląda trochę inaczej, gdy wybierasz się , na polską komedię. Polskie komedie utrzymane są zwykle w konwencji filmu gównianego i czasem trudno się zorientować, że mamy do czynienia z filmem, który powinien bawić. Komedie poznajemy po tym, że po wyjściu z kina czujemy się jak po rozmowie o pracę, czyli coś pomiędzy zaskoczeniem, a obrzydzeniem. Poza tym polscy twórcy bardzo szanują aktorów i nie chcą ich ograniczać scenariuszem, dlatego czasem wychodzi z tego kilka filmów w jednym, a czasem nawet ani jeden, ale to właśnie sprawia, że polskie komedie są takie nieuchwytne dla rozumu.