ArtykułyArtykuły16 dni temu

Z cyklu MLH odpowiada - Jak się dobrze bawić na imprezie sylwestrowej?

Sylwester w zamyśle ma być największą imprezą roku. Niestety wielkie oczekiwania roztrzaskują się szybciej niż nadzieje Weroniki Rosati na karierę za granicą. Główną przyczyną fiaska są wielkie oczekiwania. Wie o tym każdy, kto kupił kiedyś bilet za 600 zł na bal sylwestrowy z muzyką latino, a potem całą noc siedział przy stole i z nudów odgrywał scenki przy użyciu pasztecików. Wszyscy mamy takie doświadczenia i wszyscy chcielibyśmy w końcu poznać przepis na udaną imprezę sylwestrową. Takim przepisem jest brak oczekiwań. Wystarczy zastosować się do następującego scenariusza.

Na początku informujesz wszystkich, że ty w tym roku nie poddajesz się sylwestrowemu ciśnieniu i zostajesz w domu. Kiedy znajomi będą cię zapraszać na wyjazd w góry, ty wymieniasz im tytuły wszystkich książek, które zamierzasz przeczytać w sylwestrowy wieczór.

31 grudnia spędzasz bardzo produktywnie: myjesz okna, trzepiesz dywany, robisz zaległe przelewy i już od 18ej siedzisz z książką pod kocykiem siorbiąc kakałko. Na smsy w stylu „Bartek, szkoda, że cię tu nie ma. JEST ZAJEBIŚCIE" reagujesz pobłażliwą beką. Dramat zaczyna się na wysokości 22-ej, kiedy orientujesz się, że od 4 godzin nie możesz przebrnąć przez pierwszą stronę książki. To jest moment, kiedy uświadamiasz sobie, że prawdopodobnie jesteś jedyną osobą na świecie, która spędza ten wieczór samemu. Zaczynasz nerwowo przeglądać telefon i wysyłać smsy o treści „Jak imprezka? Co się dzieje? Mogę przyjść?".

W końcu coś w tobie pęka i wybiegasz z domu. W amoku biegniesz w kierunku rynku. Tam w tłumie rozpaczliwe szukasz znajomej twarzy. Jakież jest twoje szczęście, gdy pomiędzy wymiotującą laską i kolesiami szarpiącymi się o ostatniego argusa dostrzegasz szczerbatą mordę Piotrka, którego kojarzysz z roboty. Mówisz mu, że jesteś tu wprawdzie z ziomkami, ale nie możesz nikogo znaleźć i pytasz, czy możesz się do niego przytulić. Pomimo deszczu i odmrożonych palców, pijecie do rana piwka na ławce i wspominacie, jak kiedyś w biurze zabrakło toneru w drukarce. Przez śmiech i grubą wełnianą czapkę powoli dotrze do ciebie, że to najlepsza impreza w twoim życiu.