ArtykułyArtykuły13 dni temu

MLH odpowiada: Jak sobie radzić z sąsiadami?

Każde mieszkanie ma jakąś wadę. U niektórych są to okna od ulicy, u innych bidet w kuchni, ale u wszystkich zawsze są to sąsiedzi. Dlatego w dzisiejszym poradniku odpowiadamy, jak sobie radzić z uciążliwymi sąsiadami. SĄSIAD-MELOMAN. Cała historia zaczyna się zwykle od niewinnej obserwacji: "O kurcze, Beata, ale te ściany są cienkie. Chyba słyszę, jak sąsiad siorbie herbatę". Z czasem obserwacja przechodzi w irytację, kiedy okazuje się, że sąsiad do porannej kawki lubi sobie zapodać tłusty bit, który przesuwa ci meble w pokoju. W końcu znasz całą jego playlistę na Spotify i nieświadomie wyrabiasz w sobie odruch, żeby przed każdym drop the bass przytrzymać talerze w kuchni. Na twoje próby zwrócenia uwagi, że twój oddech synchronizuje się w nocy z subwooferemi i przez sen dostajesz czkawki, słyszysz "Spoko, wyluzuj". JAK SOBIE RADZIĆ: Najpierw próbujesz przekonać sam siebie, że w sumie też lubisz muzykę i nawet przyjemnie jest się czasem obudzić do koncertówki Scootera z Dortmundu. Ostatecznie po nieudanej próbie wygłuszenia mieszkania pudełkami po jajkach i starymi kocami decydujesz się na jedyne rozsądne rozwiązanie, czyli ekstrakcję ucha środkowego. Wprawdzie po zabiegu masz problem z utrzymaniem równowagi, ale w końcu się wysypiasz. SĄSIAD-MAJSTERKOWICZ. Czy jest lepszy sposób na celebrowanie wschodu słońca niż przez zrywanie glazury z podłogi wiertarką udarową? Nie dla sąsiada majsterkowicza. Gdyby miał być jakąś rzeczą, byłby gładzią szpachlową. Gdyby miał być jakąś czynnością -byłby wycieczką do Castoramy. Nic nie sprawia mu takiej radości, jak układanie wierteł w pudełku i kolejny w tym roku remont łazienki w mieszkaniu. Nigdy nie zrozumie, jak można dłużej niż rok mieszkać z niezmienionym układem ścian. Na pytanie "Panie, na Boga, długo jeszcze ten remont?" słyszysz: "Ten już to kończę, ale w poniedziałek przenoszę łazienkę do kuchni, a kuchnię na balkon, tak że trudno powiedzieć. Ale była kartka na klatce". JAK SOBIE RADZIĆ: Po nieudanej próbie podkablowania sąsiada do nadzoru budowlanego dochodzisz do wniosku, że najlepiej będzie, jak sam pomożesz mu skończyć ten jebany remont. Wkładasz sztruksy, zakasasz rękawy i zaczynasz nosić worki z cementem. Po paru tygodniach reflektujesz się, że poszerzyłeś salon sąsiada o własny przedpokój i teraz co prawda musisz wchodzić do siebie po balkonach, ale przynajmniej już nie krzyczysz w poduszkę całymi dniami. SŁUŻBISTA. To jest ten sąsiad, którego widujesz na klatce schodowej, jak akurat przykleja kolejną karteczkę z opierdolem. Niby gracie w jednej drużynie, ale jemu zależy trochę bardziej. Często siada na taborecie w drzwiach i z czystej ciekawości monitoruje ruch na klatce schodowej. Mimo że nie ma samochodu, to kilka razy dziennie robi obchód wokół bloku i sprawdza, czy ktoś przypadkiem nie zaparkował jednym kołem na krawężniku. Na widok straży miejskiej stuka obcasami i salutuje. We wspólnocie mieszkaniowej ma ksywę "0 ja pierdolę, znowu ten...". JAK SOBIE RADZIĆ: O ile podrzucenie do jego skrzynki "101 panoramicznych" rozwiąże problem na kilka dni, o tyle sfabrykowany list od naczelnika Zarządu Dróg i Zieleni z prośbą o policzenie wszystkich samochodów w mieście i spisanie ich rejestracji sprawi, że widywać się będziecie już właściwie tylko w trakcie comiesięcznego rozliczania lokatorów z kipów znalezionych pod balkonami.

Zobacz więcej memów: