ArtykułyArtykuły15 dni temu

MLH radzi: Jak prowadzić smali talk?

Zależy gdzie. Na imprezach najlepszą metodą jest „Stadnina koni w Pucku". Polega to na tym, że jak zostajesz sam na sam z osobą, którą ledwo znasz, to odkładasz jarmuż, patrzysz jej w oczy i mówisz: „To prawda, że masz stadninę koni w Pucku?". Ona wtedy: „Że co?". A ty wtedy, że gówno. W ten sposób ryzyko krępującej ciszy zostaje zażegnane.

W środowisku korporacyjnym najlepszym rodzajem small talku jest „Kopenhaga". W tym przypadku krępującą ciszę przełamujesz pytaniem: „Czy to prawda, że jesteś z Kopenhagi?". Na pytanie „Skąd?" odpowiadamy, że z dupy.

Obie techniki są tyleż skuteczne co kontrowersyjne, dlatego jest jeszcze trzecia, „Bezpieczny Zubilewicz". Czyli zaczynamy od ogólnego komentarza na temat pogody, że o rany, ale dziś ciepło. Na co osoba: „No, ciepło". Na co my: „A wiesz co?". Na co osoba: „Co?". Na co my, że gówno.