ArtykułyArtykuły15 dni temu

Z serii MLH odpowiada - Jadę PKP, ktoś w przedziale wyciąga z siatki jajko na twardo i zaczyna jeść. Co robić?

Zanim zaczniesz działać, musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, jakim rodzajem Polaka jesteś.

Jeśli można na ciebie liczyć w kwestiach wyklepania golfa z reichu i położenia kafelków w łazience, ale wciąż nie wiesz, co to jest brunch i wolisz najeść się schabowym z ziemniakami za 15 złotych w mlecznym niż nie najeść się ryżem zawiniętym w wodorosty za 150, to znaczy, że jesteś Polakiem z krwi i kości. Wtedy podejmujesz wyzwanie i ze swojej siatki wyciągasz kanapkę ze śledziem, a następnie rozpoczynasz rozmowę o polskiej ekstraklasie.

A jeśli regularnie jadasz brunch, ale przynosisz go sobie z domu w słoiku i mimo iż „snickersy" wciąż kojarzą ci się tylko z batonami to coraz częściej myślisz o tym, żeby zmienić imię z „Czesław" na „Chester" - to znaczy, że jesteś Polakiem aspirującym. W tej sytuacji z oburzeniem opuszczasz przedział i idziesz do warsu na kawę. Tam rozmyślasz nad wizerunkiem Polaków na świecie, podjadając pod stołem bigos z eko reklamówki.

A jeśli umiesz jeść pałeczkami bez pomagania sobie drugą ręką, potrafisz rozszyfrować skrót „ASAP", a na wspomnienie papieża Polaka już prawie w ogóle nie płaczesz, to znaczy, że jesteś bardziej nowojorski niż Beastie Boys i Statua Wolności w jednym. Wtedy nawet nie ma cię w PKP, bo jesteś 8000 metrów wyżej w Lufthansie, a kanapki z makrelą, które na drogę zrobiła ci mama, wywaliłeś jeszcze na lotnisku.