ArtykułyArtykuły17 dni temu

Z cyklu MLH odpowiada - Jak zaimponować wakacjami?

Jesień to tradycyjnie miesiąc konfrontacji. Dzieci konfrontują się z bolesnym powrotem do szkoły. Studenci konfrontują się z sesją poprawkową, a dorośli konfrontują się ze znajomymi z pracy i pytaniem: „No i jak tam wakacje? Gdzie byłeś?". Na tak postawione pytanie nie wystarczy odpowiedzieć „W Barcelonie. Nie no, bardzo fajnie", bo to jak zbekać się w słoik i czekać na oklaski.

Jeśli wakacje spędziłeś/aś w Tunezji, to musisz liczyć się z tym, że zdjęcia z basenu i opowieści o tym, że widziałeś/aś wielbłąda na nikim nie zrobią wrażenia. Dlatego pierwszego dnia po urlopie przychodzisz do pracy w tradycyjnym stroju tunezyjskim, wszystkich witasz radosnym „Salaam" i częstujesz tunezyjską herbatą.

Swoją opowieść zaczynasz od tego jakim pogodnym narodem są Tunezyjczycy. W wypowiadaniu tego zdania nie przeszkadza ci fakt, że przez 2 tygodnie opuściłeś/aś hotel dwa razy: raz na objazdówkę z przewodnikiem, a raz na zakupy w sklepie z galanterią skórzaną. Opowiadając o swojej przemianie duchowej, nie daj się wyprowadzić z równowagi kolegom, którzy będą uparcie twierdzić, że w Tunezji dominuje islam, a nie buddyzm. Do końca życia nosisz tunezyjski talizman z koralików kupiony na lotnisku w Tunisie.

Jeśli natomiast stać cię było na wakacje w Australii, to dobrze wiesz, że nie powinieneś robić wielkiej dramy z tego powodu. Po powrocie do pracy na pytania „Jak tam twoja wielka podróż?" odpowiadasz „Podróż? Aaa, te cztery tygodnie w Australii? No wiesz, jak to w Australii".

" Żeby nie ryzykować, że twoja blaza przejdzie niezauważona, to półkrzykiem opowiadasz jak małe wrażenie zrobiło na tobie nurkowanie z morświnami i jak byłeś rozczarowany, kiedy śmigając kajtem dołączyłeś się do klucza albatrosów lecących w kierunku Tasmanii. I że owszem, jadłeś krewetki wielkości ręki dorosłego człowieka, ale jeśli masz być szczery, to nijak się one miały do krewetek, jakie jadasz regularnie w swojej ulubione knajpce w Tokio.

A jeśli nad Rzym przedkładasz Toruń, a nad paryskie Champs-lysćes starówkę Sandomierza i wakacje znów spędziłeś/aś w Polsce, to pierwszego dnia po urlopie przychodzisz w koszulce z napisem „Władysławowo - moje miejsce na ziemi" i wszystkim w pracy rozdajesz bursztynowe breloczki i koraliki z muszelek.

Na anegdoty znajomych o afrykańskich stepach masz przygotowaną mrożącą krew w żyłach opowieść o tym, jak w Łebie prawie zgubiłeś telefon. A historię swojego kolegi o przygodach w nowojorskim metrze gasisz anegdotą o tym, jak w Międzyzdrojach w kolejce po lody spotkałeś Ryśka Rynkowskiego i pożartowaliście sobie z tego, jak jesteś ubrany.