ArtykułyArtykuły15 dni temu

Z serii MLH odpowiada - Jak się zachować w samolocie?

Mimo iż latanie samolotem jest w Polsce prawie tak samo popularne jak jazda po pijaku, wciąż się zdarza, że ktoś, kto powinien latać Ryanairem, wsiada do Lufthansy, ściąga buty i puszcza z telefonu Jeden Osiem L. Dlatego wszystko zależy od tego, jakimi lecisz liniami.

RYANAIR. Polski bus wśród linii lotniczych. Z tą różnicą, że w polskim busie przynajmniej dostaniesz soczek aro za darmo. Ryanair jest jak ten moment imprezy, kiedy już sam nie wiesz, czy jeszcze jesteś pijany czy już może masz kaca. Niby lecisz samolotem, niby są stewardesy, ale równie dobrze mógłbyś zostać w domu i się po prostu porządnie wypierdzieć. DLA KOGO: Naturalne środowisko dla Karyn i Sebiksów, ale Ryanairem nie pogardzi też żaden rezolutny Filip, który lubi upolować bilecik do Barcelony za 19 zł w dwie strony, a potem wydać 1500 na autobus z lotniska. PLUSY: Miła i wyluzowana obsługa, która nie robi wielkiego halo z tego, że wciągasz koks w kiblu. Zwłaszcza, że razem z pilotem jechaliście tą samą taksówką z klubu. MINUSY: W trakcie wodowania niemiłym zaskoczeniem może być płatna kamizelka ratunkowa.

LOT. Odpowiedź na nurtujące wszystkich pytanie, co by było, gdyby PKP Intercity miało skrzydła i latało na Islandię. W gruncie rzeczy Janusz wśród linii lotniczych: niby ładnie, niby czysto, niby nowe samoloty, ale i tak wszyscy wiedzą, że drugie danie je w talerzu po zupie. DLA KOGO: Dla biznesmenów pachnących Old Spicem i ludzi, którzy wyprawiają imieniny. PLUSY: Sfochowana obsługa i zapach obiadu w kabinie sprawi, że poczujesz się jak na rodzinnej imprezie. Na lunch bigos, a na kolację szarpanina z sąsiadem z lewej o ostatniego żywca w puszce. MINUSY: Opadająca deska w kiblu, poza tym konduktor budzi w nocy i sprawdza bilety.

LUFTHANSA. Dla wielu Polaków pierwszy kontakt z luksusem od czasu wizyt w Pewexie. Profesjonalizm, elegancja, ogólnie trochę jak volvo z jasną tapicerką. Ale są kontrowersje: czasem biją Polaków albo piloci celowo rozbijają samoloty w Alpach. Na szczęście uśmiechnięta i pomocna obsługa rekompensuje wszystko. DLA KOGO: Skończyłeś studia i myjesz ręce po skorzystaniu z toalety. Kiedy na lotnisku widzisz grupę Polaków, pijących żubrówkę w trakcie oczekiwania na boarding do Dublina - uśmiechasz się pod nosem i ciepło myślisz o swoich wszystkich lokatach walutowych. PLUSY: Możesz zobaczyć jak wyglądałoby twoje życie, gdybyś wyjechał na studia za granicę. MINUSY: Boisz się, że pasażer obok rozpozna twój polski akcent, dlatego na wszelki wypadek przez 12 godzin lotu udajesz, że śpisz i ukradkiem lejesz w bagaż podręczny.